📝 To-do appki

Właśnie widzę!

Większość moich zadań to zadania powracające z mniejszą/większą regularnością i w końcu mogę je mieć sensownie rozpisane. Tutaj np. zadanie newsletterowe. Deadline na wtorek - bo wtedy leci newsletter. Ale zadanie widzę już od piątku. I za każdym kolejnym powtórzeniem też tak będzie, że w piątek już mi się pojawi jako “robialne”. Kurde, no poza tym, że mocno boli mnie brak przyjemnego interfejsu do dodawania zadań, to jest spoko.

A możesz rozwinąć kwestię skrótów Siri? Bo nie widzę nic w Shortcuts?

1 polubienie

Najbardziej podoba mi się to zaangażowanie jak opisują w podcaście że to już, że znaleźli taki świetny program, że nic lepszego nie ma. I brzmią jakby w to wierzyli!

4 polubienia

w duszy, po cichutki jestem niefajnym człowiekiem :smiling_imp:

1 polubienie

Hmm, mam całą sekcję dla OmniFocus, dałeś dostęp Siri do aplikacji?

Możesz również z poziomu aplikacji dodać kolejne perspektywy do skrótów.

A dodatkowo masz jeszcze łapanie tasków z Reminders, więc OmniFocus nie musi być twoim narzędziem do dodawania tasków, a jedynie zarządzania :smiley:

1 polubienie

Ja całym sercem, za każdym razem - zawsze wierzę. A potem dochodzę do wniosku, że “ale fajniej byłoby gdyby…” i jeśli się da w tym co używam - super. Ale czasami się jednak okazuje, że się nie da. No i wtedy - jak bardzo mnie to boli. Czasami nie boli mnie to aż tak mocno i wtedy “no trudno”. A czasami mam tak, że mnie to super turbo wkurza i wtedy szukam innych opcji.

Około 4-5 lat temu zdiagnozowałem przyczynę mojej prokrastynacji, słabej efektywności i wydajności. Główną winowajczynią okazała się pogoń za narzędziami mającymi tą efektywność poprawić. Testowania, sprawdzanie, tworzenie systemów, dopracowywanie ich. Nie robiłem time trackingu ale był okres w moim życiu gdy te czynności zabierały co najmniej 30-40% (a może nawet więcej) czasu teoretycznie przeznaczonego na pracę. Taki paradoks dzisiejszych czasów. Nie udało mi się całkowicie pozbyć tej przypadłości ale staram się nad nią panować.
Od kilku lat tylko Todoist+Evernote. Od czasu do czasu pojawia się jakiś nowy Święty Graal efektywności, ale staram się szybko ukręcić łeb tej hydrze i ostatecznie zawsze wracam do mojego zestawu.

11 polubień

Nie tylko Ty na to cierpisz :stuck_out_tongue:
Ja do dziś szukam idealnej aplikacji do notatek, kalendarz jest w porządku, w OmniFocus już się osiedliłem na tyle, że jedyne co mnie zmusi do ucieczki to porzucenie całego macOS. Jedynie notatki, te od Apple są dopuszczalne, ale czekam aż coś ciekawego się pojawi na rynku.

Ja wbrew pozorom nie poświęcam na to aż tak dużo czasu, ale… Poświęcam na sprawdzenie tego co się zmienia dość regularnie. W interesie mojej działalności jest działalność jak najsprawniej. I w związku z tym szukam nowych rozwiązań nie tylko związanych z zadaniami, czy notatkami, czy czymkolwiek takim. Ale w kwestii sprzętu, software do nagrań czy już pracy niskopoziomowej.

I jest też tak jak mówię - im dalej w las, tym więcej rzeczy widzę, że mogę robić lepiej. 99% ludziom nie jest to potrzebne, ale ja już dochodzę do ścian w miejscach gdzie widzę, że mogę zoptymalizować istotnie (to ważne) proces. Teraz to z czym walczę to żebym widział zadania każdego dnia takie, które faktycznie są możliwe do wykonania. Przy niewielkiej skali - jasne, co za problem jak wyskoczy coś, co się przesunie na jutro. Ja mam w todosach ponad 800 zadań. Powracających, zaplanowanych po prostu w przyszłość, pełnych dużych projektów i list które wracają. W poprzednich aplikacjach jakoś sobie radziłem, widzę teraz możliwość optymalizacji (projekty, gdzie jak nie skończę 1 zadania to nie widzę 2? Super!) to w tę stronę idę i sprawdzę czy to zadziała.

Wiem że wychodzę mocno na kogoś kto pałuje się procesem, ale to jest silnik, który chce podrasować. 99% mojego czasu to jednak zapierdalanie. Tam - jak już pisałem wyżej - też są procesy, które staram się optymalizować. Ale tutaj - na łamach tego tematu - pałuje się nad aplikacjami i systemami i ich możliwościami. I jeśli komuś wystarczają przypomnienia i kalendarz - jestem zachwycony i szczerze zazdroszczę!

2 polubienia

Podziwiam. Ja jednak, przynajmniej zawodowo, mam pełen chaos i ciężko mi coś planować bo u mnie specyfika pracy jest taka, że nie wiem co mi wpadnie za 5 minut i pi prostu reaguje i wybieram który pożar gasić najpierw.
I czasami zazdroszczę ludziom którzy mają uporządkowany dzień w pracy, którzy w poniedziałek wiedzą co będą robić w piątek itp.

2 polubienia

Jak pieniądze nie są problemem to Amazing Marvin wydaje się też ciekawą opcją - może ktoś przetestuje? XD

2 polubienia

Sprawdzę, i tak już jestem rozgrzebany

1 polubienie

U mnie też by była, ale wychodzę z założenia, że nikt nie umrze przy mojej pracy. A jednak płacą mi za dobre decyzję, nie za to, żebym jak najszybciej przenosił taczki z zadaniami

Zazdro. U mnie, zarówno w poprzedniej firmie jak i w obecnej, business justification: “people may die” pojawia się zaskakująco często.

No to właśnie specyfika pracy. U mnie są takie a nie inne wymagania i do tego się muszę dostosować.
Ale i tak zazdroszczę - ja służbowych zadań to mam z pięć na liście

Też kiedyś tak miałem i generalnie doszedłem do wniosku, ze mogę zacząć zmianę od siebie i wymagać tego w miejscu, w którym pracuje. Ale to osobna zupełnie dyskusja!

1 polubienie

Moje zarządzanie zadaniami

Stwierdziłem, że podzielę się jak dokładnie zarządzam zadaniami, bo jest to dość ciekawy system i w sumie mało popularny wśród tych milionów aplikacji TODO.
Już gdzieś wyżej wspominałem, że zacząłem używać Emacsa (przez sendmail xD). Oh boy, org-mode to jest złoto. Pomińmy, że jest to alternatywa do markdowna, o wiele bardziej rozbudowana.

Staram się stosować ZTD, bo GTD mnie przytłaczało, ale to dopiero ostatnio. Generalnie można bardzo dużo zaaplikować systemów, nawet Kanban, jeśli tylko się chce w postaci plugina.
Można go bardzo fajnie obsłużyć z andruta, a na iOS też jakieś aplikacje są.

Workflow wygląda mniej więcej tak, że w odpowiednim pliku (wszystkie notatki i todosy ogólne mam w folderze ~/dox/org). W zależności jakiego projektu to dotyczy, w takim pliku się to znajduje, pretty straightforward. Oczywiście mogą być poza folderem głównym, tu nie ma znaczenia. Kolejne podprojekty to nowe nagłówki, w każdym nagłówku można zagnieżdżać kolejne, jak głęboko tylko się chce. Wrzuciłem w konfiguracji 3 statusy jako jeszcze “do zrobienia” i 2 jako “gotowe”. A mianowicie TODO, NEXT, IN_PROGRESS oraz DONE i ABANDONED. Pomaga mi to, bo często jakieś taski są porzucone, dużo jest w trakcie, bo zadanie długoterminowe, a NEXT jest to zadanie do zaczęcia jako następne.
Prawie każde zadanie ma serię checkboxów razem z opisem.

No i jest to, za czym Orzeszek tak płakał - 2 terminy. Scheduled i Deadline. Tego chyba nie muszę tłumaczyć. Planuję z zapasem, a deadline to “people may die”.
Stosuję też jako listę zakupów, ale to nie jest jakieś mega zaawansowane.

4 polubienia

Wiem, rozumiem, nie oceniam, nie krytykuję. Napisałem o moich doświadczenia które absolutnie nie muszą przekładać się na Twoje.

Natomiast tutaj widzę źródło problemu. Jak słucham w Cortexie (albo u Was), że ludzie wpisują sobie w ToDo czynności typu “wyrzucić śmieci”, “wypić szklankę wody” itp, to powiem szczerze tego pojąc nie mogę :slight_smile:

3 polubienia

Akurat wyrzucić śmieci bym wpisał, ale wypić szklankę wody już nie :smiley:

1 polubienie

Hmmmm czy warto teraz się zainteresować Things 3 w pełnej cenie czy znów czekać na obniżki (ostatnie były chyba jakoś na początku roku)?

Pytam bo szukam czegoś dobrego dla siebie: Nozbe coś ostatnio mi się nie sprawdza, Reminders.app za mało rozbudowane dla mnie, To-do od Microsoft też mi jakoś nie leży i tak błądzę w odchłani od kilku tygodni.

Oczywiście zależy mi na rozwiązaniu nie za miliony monet.

1 polubienie

Jest jeszcze Todoist.