Selfhosted

3 polubienia

No nie do końca lepiej - Proxmox w dużej mierze to wygodny system do zarządzania VM/kontenerami oparty na debianie. U mnie setup wygląda tak, że mam Proxmoxa, w nim 2 rzeczy - HA OS jako maszyna wirtualna i kontener z Debianem 12 do wszystkiego innego. W tym kontenerze Debiana mam włączoną zagnieżdżoną konteneryzację + dockera i na nim opieram wszystko poza HA, a w ten sposób mam jedną, stabilną maszynę do wszystkiego, co potrzebuję. A dockera obsługuję sobie “z palca” w tym kontenerze, bo nie przemawia do mnie Portainer

1 polubienie

Proxmox to byl fajny 5 lat temu. Ale lata leca, i teraz kubernetes zalatwia wszystko. Kontenery w Proxmox sa LXC czyli “zLob Xe Cam” bo 99,99% kontenerow na rynku to kontenery dockerowe, ktorych Proxmox natywnie nie obsluguje. Jak je postawisz na nodzie Proxmoxa, to … nie potrzebujesz Proxmoxa. Jak je postawisz w VMce, to … po co ci Proxmox? Tylko po to aby uruchomic VM w ktorej zainstalujesz Dockera?
Czas VMki odeslac tam gdzie ich miejsce czyli do lamusa. Ja czekam na WASM.

“w ten sposób mam jedną, stabilną maszynę do wszystkiego” ktora jak jebnie to nie masz nic :slight_smile:

1 polubienie

ok, rozumiem Twoj pkt widzenia. Chodź podejrzewam, że piszesz z zupełnie innego poziomu wiedzy i szczegółowości niż ja kiedykolwiek osiągnę.

Dlatego nie chce HA ruszać. Postawiłem w mękach i jak teraz czytam to lepiej zostawić HAOS niż to dokować, jeśli nie ma się zaawansowanej wiedzy bo dokowanie ogranicza i do tego aktualizacje nie są takie trywialne (nie wiem, nie mam porównania).

Może nie proxmox - w sumie się na nic nie zamykam bo jeszcze nie testowałem. Chcę mieć na jednym sprzęcie kilka różnych selfhostowanych serwisów z sensownie rozwiązaną kwestią backupów.
Chcę się w to po prostu na razie pobawić żeby wiedzieć gdzie są limity i wtedy najwyżej nabędę docelowy hardware (acha!!! xD), który to wszystko pociągnie.

W plexa na razie nie potrzebuję się bawić ale jest kilka ciekawych, które chciałbym postawić i potestować.

a ja jestem leniwy i mi się nie chce, klepię compose w minutę robię docker compose up -d i mam wszystko gdzieś, bo akutalizacje ogarnia Watchtower. Nie mam miejsca we łbie na ogarnianie klastra kubernetesa po pracy :person_shrugging:

A ten plik compose to sie sam pisze? :slight_smile: jak już postawisz kubernetes to nie musisz go dotykać bo to w środku ten sam docker. Po prostu kupę rzeczy które robisz w compose ręcznie tam masz ootb.

To nie jest prawda.
HAOS w dużej mierze też działa na kontenerach dockera. Dodatki które możesz zainstalować opierają się o dockera z tym, że muszą być przepisane pod HAOS.

Więc jeśli chciałbyś postawić coś z dockera, ale nie jest dostępny w Dodatkach (nawet z customowych repo) to tego nie zrobisz.

Postawienie HA na dockerze usuwa ten problem, ale musisz postawić to sam.

Jeśli nie czujesz się mocny to zostań przy HAOS. Niepotrzebnie stracisz nerwy :blush:

Aktualizacje mi się robią automatycznie przez Watchtower czyli kontener dockerowy do aktualizowania obrazow

o właśnie to!

i tak, masz rację bardziej chodziło o dodatki niż aktualizacje. Mea cupla.

Chyba kluster k8s nie ma sensu gdy masz jedną fizyczną maszynę.

1 polubienie

this

jak mi ta jedna maszyna jebnie z k8s, to też nie mam nic, bo uwaga: klaster sam się nie zarządza, a ja nie mam ochoty tego utrzymywać

od zabrzpieczenia przed jebnięciem mam backupy - jak mi jebnie, to trudno, mogę parę dni przeczekać bez niej zanim nowy sprzęt przyjdzie - zysk z klastra MOIM ZDANIEM nie jest warty 1. wyższych rachunków za prąd, 2. większej ilości sprzętu do kupienia, 3. mojego czasu - PVE z dockerem jest u mnie bezobsługowy, jedyne co z palca aktualizuję to Forgejo w dosłownie minutę, nie częściej niż raz w miesiącu, bo manualnie bumpuję tylko majora (a minory same się aktualizują)

1 polubienie

Ja ostatnio odgrzebałem zakupioną kiedyś licencję na Unraid… I jakie to jest dobre i wygodne!
Docker, VMki, wszystko w jednym panelu, wszystko do wyklikania, masa pluginów, m.in. do backupów, usb over ip,… i co tylko sobie można wymarzyć.

Wszystko odpalane z pendrive’a jako uniwersalny OS, więc w razie zmiany maszyny przekładam dyski, podłączam pendrive z Unraidem, mapuję dyski do macierzy i wszystko bangla. Coś pięknego :slight_smile:

Niestety ceny licencji ostatnio poszły w górę, ale imho warto wziąć triala i sprawdzić na własnej skórze :slight_smile:

Dla zainteresowanych: https://unraid.net/

“wyklikania” słowo klucz. Ja z tych co całą konfigurację mają w git.
Mam 3 mini pc więc rachunki za prąd mnie nie zabiją. A dzięki temu że 3, to jak jeden się popsuje, to ściągam z półki kolejny, instaluje Linuxa, odpalam ansible i za chwilę kubernetes działa znowu na 3.
High availability to fajny wynalazek.