Wspólne Bieganie

Ja - będąc na kwarantannie - nie mogę wyjść z domu, więc u mnie bieganie zupełnie odpada.

Sam chciałem o to spytać. Jak będziesz szybko biegł to zdążysz uciec przed Policją.

Możesz na balkonie albo wokół stołu.

Właśnie nie chciałbym uciekać, od początku tej epidemii staram się mieć odpowiedzialne podejście, tj. od samego początku konsultowałem się ze znajomymi lekarzami, czy bieganie jest okay, itd. Wszyscy twierdzili, że jest, tylko teraz dochodzi punkt widzenia prawa, a nie opinia lekarzy :slightly_smiling_face:

Chyba jednak pozostanie nam bieżnia albo orbitrek. Oczywiście jeśli ktoś posiada. Niestety mój plan treningowy diabli wzięli ale siła wyższa, co zrobisz. Skończy się zakaz to idziemy w połówkę!

1lajk

UK zezwala na 1 wysiłek fizyczny na powietrzu dziennie, jeśli nie ma to zwiazku z kontaktem z innymi ludźmi. Także raz dziennie mozesz isć biegać, iść na spacer albo pojeździć na rowerze. Jak mają zamiar sprawdzać, czy to tylko 1 raz? Nie mam pojęcia, ale jak tylko plecy mi się wyleczą to idę biegać.

Akurat bieganie samo w sobie jest mega bezpieczne w tym przypadku - wpadasz w park, biegniesz sam, trzymasz się na dystans od innych i nic nie dotykasz, więc z medycznego punktu widzenia nic nie powinno nikomu grozić.

1lajk

Trochę współczuję, ale wytrwałości.
Warto pamiętać, jak wiele żyć tak naprawdę zależy od nas.
Gdzieś widziałem ostatnio obliczenia, że średnio jeden człowiek zaraża 3 osoby w przypadku koronawirusa, a 1.4 osoby w przypadku grypy.
Wydaje się to niewiele, ale przy podniesieniu do, przykładowo potęgi 10, koronawirus daje nam 59000 osób, a grypa 28 osób.

P.S. Jeżeli moja matematyka mnie nie zawiodła :smiley:

Ja mam wyj…ne :smiley: Jak pójdę w pola i górki to prędzej na wilka trafię niż człowieka podczas biegania. Tym bardziej, że biegam nocami :smiley:

Nie ma co panikować. Chodzi bardziej o te zgromadzenia głupków. Nikt nie będzie ścigać jednej osoby na powietrzu.

1lajk

Nie no, to oczywiste. Wprowadzili to, żeby studenciaki nie robiły grillowania, bo wiosna idzie i na oszołomów co rentę oddadzą biznesmenowi z Torunia, a sami pójdą do kościółka zarazić siebie i znajomych.

Ja przestałem biegać. Robię wszystko co mogę w domu. Mam inne treningi (dopiero teraz mi wchodzą zakwasy! :smiley: ) i całkowicie odpuściłem bieganie. Niby wieczorami, niby nikogo nie spotykałem ale jak nie muszę to nie będę się wystawiał. Nie chcę narażać żony i młodego w drodze. Absolutne minimum. Siedź w domu to siedź w domu (chyba, że jesteś Tutsi albo Hutu, albo musisz chodzić to roboty i zbawiać świat w służbie zdrowia). Nawet jeśli mógłbym wyjść to wiem, że są ludzie, którzy nie mogą a by chcieli i tacy co muszą chodź woleli by zostać w domy. To ja wolę nie dokładać nawet tej pół cegiełki ryzyka (a naprawdę jestem daleki od panikowania). Nie robię tego trzepotu skrzydełek motyla.

Moje wypociny - poniedziałek:

I na przekór Pinokiowi (oczywiście na odludziu i samotnie):


Z nowym życiowym pułapem ale to raczej przypadek jako wypakowa treningu niemal sprintowego

A Wy Wąsy biegacie?

2lajki

Ja biegam, skaczę, pompuję. Tym bardziej, że mam wolny tydzień. Ale dziś wieje znowu nieprzyjemnie, także trochę przerwy. Walczę o 55. :wink:

1lajk

Nie sądziłem że to powiem, ale trochę zazdroszczę że sobie biegacie, nawet nie że mi jakoś brakuje tego biegania ale miałem plan że zrobię duuużo km w tym miesiącu a tu lipa, może jutro będę się czuć lepiej bo chwilowo po prawie 6 dniach zdobyłem się na poskładanie domku dla lalek dla córki i to już był niezły wysiłek.

2lajki

Ja dziś pass, jeszcze pracuję, ale jutro na 99% pójdę w teren :smiley: (ten 1% to jakby się pogoda całkiem zepsuła).

Rogi - 54 - szacuneczek, to już wyższy poziom kocurzenia biegowego. Dyszka poniżej 45minut? Połowka poniżej 1,40? Ja marzę o realnym poziomie 50 choć by to realnie osiągnąć będę musiał pzysnąć kwestie diety i wagi.

Nigdy nie biegłem połówki na zawodach (na treningu ledwo ze 3x), ale ostatnio 1:43, także bym pewnie docisnął z lepszą motywacją i łykiem wody.

Podobnie z dyszką. Już pisałem chyba, że 47 nigdy na zawodach nie przebiłem, ale dziś czuję, że jestem level wyżej. Jak będzie okazja w rywalizacji to się sprawdzę. Połówka w przyszłym roku.

Diety nie mam, ale staram się nie obżerać i spalać nadmiar.

Realnie myślę, że o te 45-46 możesz powalczyć, może jakiś start masowy?
Połówka… ja kiedyś na bieżni zrobiłem ale ralnie trzeba się do niej przygotować równie psychicznie co fizycznie.
Pomyślałem, że już samo przygotowanie do połówki (a lokalny dyrektor finansowy wyraził zgodę na takie szaleństwo czasowe) będzie mocnym strzałem w metabolizm i zastrzykiem ujemnych kalorii co pozwoli stracić jakieś gramy. Obawiam sie tylko o jedno - o prawe kolano - to naprawdę nie motywuje do działania gdy 10km od domu nie jesteś w stanie nawet truchtać… Zobaczymy.

Ale motywacja garminowa. Człowiek raz wyjdzie na luźny bieg i nagle wszystko jak krew w piach. :man_shrugging:t2:

2lajki