Studiowanie - yay or nay?

Dziś na forum wieczór kontrowersyjnych tematów, więc po co się zatrzymywać!?

Edukacja wyższa - czy to w ogóle jest tego warte?

Obowiązkowo kilka pomocniczych pytań:

  • Czy poszłaś/poszedłeś na studia? Jeśli tak, to na co? Ukończyłeś/aś je? Na jakim etapie?
  • Czy uważasz, że pójście na studia to odpowiednia decyzja dla ciebie? Innymi słowy, jeśli studiowałeś/aś, to żałujesz? Jeśli nie studiowałeś/aś, to żałujesz?
  • Czy pracujesz “w zawodzie”?
  • Czy uważasz, że nauka jako samouk jest bardziej efektywna od klasycznego programu studiów?
  • Jakie jest twoje zdanie na temat polskiej edukacji wyższej vs. za granicą? Zgadzasz się ze stwierdzeniem, że mamy jeszcze dużo do nadrobienia, czy takie założenia uważasz za przesadzone?
  • Czy uważasz studia ścisłe za bardziej wartościowe od tzw. kierunków humanistycznych? Może masz zupełnie odmienne zdanie i sądzisz, że zbyt wiele ludzi skupia się tylko na ścisłych umiejętnościach?
  • Czy w Twojej opinii studia powinny być darmowe (jako niepłatne przez studenta), częściowo subsydiowane, czy całkowicie płatne z osobistych oszczędności lub przez dług?
  • Platformy e-learningowe: wyprą system edukacji wyższej czy będą z nim koegzystować? Może nie potrafią zastąpić bezpośredniego kontaktu i przez to całkiem odejdą w niepamięć?

Jestem bardzo ciekawy waszych opinii, również o nieporuszonych przeze mnie kwestiach. Nie trzeba też odpowiadać na wszystkie pytania, jeśli chcecie tylko na część. Sam nie odpowiadam, bo mam to wszystko jeszcze przez sobą. Zapraszam do dyskusji!

2lajki

Z racji, że za rok kończę technikum i stanę przed wyborem ( lub nie ) studiów to chętnie sobie pośledzę c:

1lajk
  1. Tak, Informatyka, skończyłem pierwszy stopień, aktualnie uczęszczam na drugi.
  2. Czy żałuję? Raczej nie… Żałuję, że pewnych rzeczy nie zrobiłem w trakcie, samej decyzji o pójściu nie żałuję.
  3. Yup.
  4. I tak i nie. Ciężko mi się wypowiadać na temat innych kierunków niż mój, który jest jednak specyficzny, tak czy inaczej, jeśli chodzi o kwestie nauczenia czegoś realnie przydatnego, co Ci da umiejętności potrzebne np. podczas rozmowy o pracę to zdecydowanie samo nauka, ale jednak program studiów wprowadza dwa bardzo dobre elementy. Pierwszy to rzeczy, które uważamy za pierdoły, ale ich świadomość pozwala nam potem zrozumieć czemu coś jakoś działa, z czego się wywodzi. Druga to, nie chce zabrzmieć patetycznie — umiejętność myślenia inżynierskiego.
  5. Nie miałem styczności z edukacją zagraniczną więc się nie wypowiem. Moi znajomi mieli okresy, że studiowali to mówią, że nam daleko, ale to nie moja opinia.
  6. Zdecydowanie nie. Moim zdaniem, wszystkie kierunki są sobie równe, a to czy coś wartościowego z nich zostanie wyciągnięte zależy tylko od postaci absolwenta.
  7. Ciężkie pytanie… Pomimo wszystkich wad idących w parze za „darmową” edukacją uważam, że powinna taką pozostać, bo jednak dla pewnych osób otwiera ona ścieżkę.
  8. Nie wiem jak w dalekiej przyszłości, ale z tego, co obserwuje (u mnie na uczelni powoli wdrażane są seminaria e-learningowe) i przewiduję zapowiada się to na koegzystencję.
2lajki

Czy poszłaś/poszedłeś na studia? Jeśli tak, to na co? Ukończyłeś/aś je? Na jakim etapie?

Zrobiłem gdzieś w Polsce FiRę i MIESI i licencjat, i magisterkę. Dziś żałuje dwóch kierunków na licencjacie. Niepotrzebne dokładanie sobie problemów. Gdybym miał w 2019 polecać mądry sposób studiowania, to jeden licencjat i dwa+ pokrywające się ze sobą kierunki magisterki. Lepiej mieć 15 egzaminów, niż 20, a nikogo tytuł licencjata nie obchodzi. Warto za to przykładać się przez cały okres studiów, bo poważni pracodawcy proszą nie tylko o tytuł, ale i suplement ze wszystkimi ocenami.
Mam też MBA z uczelni ekonomicznej X w UK - zdecydowanie najlepsza inwestycja mojego czasu i pieniędzy mojego pracodawcy.
Nie chce zabrzmieć jak dupek, ale w połączeniu z doświadczeniem jestem chciany w tej chwili wszędzie. Mogę sobie zakręcić globusem, zatrzymać go palcem i wiem, ze znalazłbym tam świetna prace. MBA w branży okołobankowo-consultingowo-ekonomicznej jest dziś absolutnie niezbędny, jeśli mamy ambicje większe, niż dyrektor placówki Alior Banku w Pcimiu Dolnym.

Czy uważasz, że pójście na studia to odpowiednia decyzja dla ciebie? Innymi słowy, jeśli studiowałeś/aś, to żałujesz? Jeśli nie studiowałeś/aś, to żałujesz?

Najlepsza, jaka podjąłem w dorosłym życiu. Umożliwiło mi to życie tam gdzie chce, tak jak chce i zarabiać tyle, ile uważam że moje skille są warte.

Czy pracujesz “w zawodzie”?

Tak. Od praktyk na licencjacie do dziś pracuje w zawodzie i do emerytury za 10-15 lat nie planuje tego zmieniać.

Czy uważasz, że nauka jako samouk jest bardziej efektywna od klasycznego programu studiów?

Nie. Absolutnie nie.

Jakie jest twoje zdanie na temat polskiej edukacji wyższej vs. za granicą? Zgadzasz się ze stwierdzeniem, że mamy jeszcze dużo do nadrobienia, czy takie założenia uważasz za przesadzone?

Mamy dużo do nadrobienia, ale nie ma tragedii. Największym problemem poza dramatycznym poziomem nauki języków (nawet na najbardziej prestiżowych polskich uczelniach) jest to, jak postrzegane są polskie uczelnie na zachodzie. Czego, kto by Wam nie opowiedział, łatwiej być zatrudnionym jako absolwent Cambridge, niż UW.

Czy uważasz studia ścisłe za bardziej wartościowe od tzw. kierunków humanistycznych? Może masz zupełnie odmienne zdanie i sądzisz, że zbyt wiele ludzi skupia się tylko na ścisłych umiejętnościach?

Tak. Poza kilkoma wyjątkami (studiujemy x, żeby nauczać x, prawo, dziennikarstwo) uważam tytuły humanistyczne za wielokrotnie mniej wartościowe od ścisłych, a niektóre (europeistyka, stosunki międzynarodowe) za kompletną farsę.

Czy w Twojej opinii studia powinny być darmowe (jako niepłatne przez studenta), częściowo subsydiowane, czy całkowicie płatne z osobistych oszczędności lub przez dług?

Całkowicie darmowe, ale tylko do poziomu magistra. Wszystko wyżej płatne, ewentualnie subsydiowane przez uczelnie w zamian za lojalki. (rób doktorat za free, ale będziesz u nas uczył przez x czasu)

Platformy e-learningowe: wyprą system edukacji wyższej czy będą z nim koegzystować? Może nie potrafią zastąpić bezpośredniego kontaktu i przez to całkiem odejdą w niepamięć?

Uważam, że to kupa, która tworzy coś najgorszego: osobę o braku kompetencji, która myśli, ze kompetencje ma. A jeszcze jak ma jakiś dyplom, żeby oszukać potencjalnego pracodawcę, to już kompletny dramat.

Odpowiadam jedynie na pytania. Nie jestem zainteresowany dyskusja, jeśli jakiś absolwent europeistyki się ze mną nie zgadza.

5lajków

Ja nigdy nie ogarniałem po co ludzie idą na studia inne niż medycyna, prawo itd. Zdecydowana większość znajomych poszła na studia, ale żeby wymienić chociaż jedną osobę, która pracuje w studiowanym zawodzie, musiałbym się długo zastanawiać. Z drugiej strony w wieku 20 lat i tak prawie nikt nie wie co w życiu będzie robił, nie ważne czy studiuje czy nie.

Mojej opinii zbytnio nie brałbym pod uwagę, bo uważam, że już szkoła średnia marnowała mój czas, więc i z nią szybko dałem sobie spokój. Ale zawsze robiłem rzeczy, w których liczył się tylko skill, a papiery za nim stojące nikogo nie obchodziły (webdesign, pisanie artykułów w redakcji, fotografia, blogowanie) i jakbym miał jeszcze raz decydować, to studiowanie nie przeszło by mi przez myśl nawet przez sekundę.

Jak ktoś studiuje i faktycznie studia uczą go potrzebnych rzeczy w taki sposób, że po tych wszystkich latach będzie potrafił więcej niż ucząc się na własną rękę, to popieram takie studiowanie w 100%.

Update: po co ja się rozpisuję, jak kiedyś napisałem o tym artykuł :smile::

Jestem z rocznika ’87, więc szkoła to nie tak odległa przeszłość. Wróćmy do samego początku – nie mam żadnego wykształcenia w dziedzinie fotografii, nigdy nie planowałem z tym swojej przyszłości, a już szkołę średnią (technik elektronik/telekomunikacji) traktowałem jako ogromną stratę czasu. Ponad 35 godzin tygodniowo marnowanych na rzeczy, które nigdy mi się nie przydadzą. Nie zamierzałem być prawnikiem, lekarzem czy kimkolwiek, kogo zawód wymaga licencji. Studiowanie dla samych papierów też nie wchodziło w grę, dlatego o szkole wyższej w ogóle nie myślałem. W pełni zgadzam się z opiniami, że szkoły w dzisiejszych czasach powinny opierać się o grywalizację i rozwijać kreatywność, tymczasem jest odwrotnie. Na szczęście w szkole zawsze fajnie mi się spędzało czas ze znajomymi, chociaż nauczyciele niekoniecznie byli zachwyceni moja obecnością. Właściwie już w gimnazjum przeklinali dzień moich narodzin („Pluszczyk to chwast, a chwasty się plewi” jak to mawiała nauczycielka j. polskiego). W drugiej klasie technikum dyrektor wparował wściekły na lekcję z pytaniem „kiedy Pluszczyk kończy 18 lat” i oświadczył, że po urodzinach nie mam po co przychodzić do szkoły. Oczywiście po kilku dniach by mu przeszło, ale moje plany związane z edukacją były już wtedy dość mocno określone – dokończenie szkoły średniej zaocznie i na tym koniec.

Nie zrozumcie mnie źle – czas spędzony w szkole wspominam świetnie. Po prostu był kompletnie zmarnowany – jakbym miał wtedy Internet i poświęcił te godziny na to, co mnie wtedy interesowało, to byłoby to 100 razy bardziej efektywne i przydatne. Do dzisiaj żałuję, że nie miałem netu wtedy, kiedy mnie ciągnęło do programowania i paru innych spraw. Aczkolwiek jakby istniała szkoła z interesującymi mnie zajęciami, to chętnie bym do niej poszedł.

Jak tylko mogłem, tzn. w wieku 18 lat, przepisałem się na szkołę zaoczną (czyli sobota i niedziela, a jak nie chcesz to nie przychodzisz w ogóle, jedynie na egzaminy) – to była jedna z najlepszych decyzji w moim życiu. Rodzice oczywiście załamani tym co ich syn wyprawia, później sami stwierdzili, że to był dobry wybór. Bo nie ma co ukrywać, moje szkolne osiągnięcia były adekwatne do chęci uczenia się.

Miałem w końcu Internet, więc wziąłem się z to, co mnie ciekawiło i życie w końcu miało jakiś sens. Jakby mnie wtedy interesowała fotografia, to mógłbym się za nią zabrać na całego, nie tracąc czasu na całki i wypracowania typu „o czym myśli postać na powyższym obrazie”.

Jednak u mnie wszystko wtedy kręciło się wokół komputerów, projektowania stron internetowych i motocykli, bo to te rzeczy mnie interesowały. I tak przez kilka lat. W planach miałem przejście do pracy na etat w UK, w jakimś studiu związanym z webdesignem. Jak w każdej branży kreatywnej, tak i w tej, portfolio mówi o Tobie wszystko, a szkoły nikogo nie obchodzą. Zupełnie jak w fotografii. Na szczęście szybko zrozumiałem, że webdesign to nie jest coś co chcę dłużej robić. I tak kolejne kilka lat to było głównie jeżdżenie na motocyklu, pisanie artykułów z tym związanych itd.

Jak jakimś cudem komuś się chce czytać takie rzeczy, to zapraszam - całość tutaj :slight_smile:

4lajki

Pod wszystkim się podpisuję. Ten schemat, o którym napisał Piotrek dobrze działa z jednym wyjątkiem i ja w niego wpadam :smiley: Jak zaczynasz nienawidzić jebanych korporacji to tu jest problem. Myślisz sobie wtedy, że te MBA i inne gówno można sobie wsadzić w buty, bo są tam gdzieś ludzie, którzy zamiast przysłowiowo łupić innym hajs, wysyłają rakiety w kosmos :slight_smile:

Mam to nieszczęście pracować w branży bankowo-consultingowo-finansowo-dupnej. Oczywiście można to kochać i cieszyć się z każdego dnia. Ja gdy patrzyłem sobie na manhattan tak jak Harvey i Mike w Suitsach siedząc do późnych godzin nocnych :smiley: to miałem ochotę rozwalić łeb o biurko myśląc sobie jaki to jest bezsens, niż napawać się widokiem tętniącego życia za szybą kilkaset metrów, tam w dole.

Teraz sceneria inna, inny rok w kalendarzu, ale myśli podobne, więc gdyby tak cofnąć czas… może bym się na poważnie fizyką zajął i zrobił coś dla ludzkości.

Po co to piszę? Chyba dlatego, że nie ważne jakie studia, tylko ważne, aby postarać się pomyśleć o przyszłości świadomie i postarać sie jednak odkryć w sobie pasję. Wiem, że brzmi czasem nierealnie, ale może ta rada nie będzie o kant tyłka.

2lajki
  • Tak, poszedłem, skończyłem, mam tytuł inżyniera informatyki. Tytułu magazyniera nigdy nie pożądałem i raczej już go nie będę miał. Za to, żeby było śmieszniej, mam skończone studia podyplomowe :smiley:
  • W czasach kiedy szedłem na studia (gdy duża część osób z tego forum jeszcze z pieluch wychodziła) studia były czymś, co w oczach ludzi gwarantowało dobrobyt w przyszłości. Nikt nie wiedział co przyniesie przyszłość i jak studia się zdeprecjonują. Z dzisiejszego punktu widzenia - studia dały mi tyle, że mogłem aplikować do korpo które biorą dotacje i wymagają studiów :stuck_out_tongue:
  • Tak, ale pracowałem w zawodzie kilka lat przed pójściem na studia :slight_smile:
  • Zależe czego się uczysz - programowanie może się udać, ale architekta samouka czy lekarza samouka chyba bym nie chciał spotykać na swojej drodze :stuck_out_tongue:
  • Nie mam pojęcia jak teraz wygląda edukacja w Polsce i za granicą. W Polsce to tyle o ile widzę po protestach nauczycieli i po rozmowach przy piwie z kumplami którzy zostali na uczelni i się wkurzają, że muszą przepuszczać idiotów żeby uczelnia miała $$.
  • Powinno się uczyć tego co Cię interesuje (na dowolnym poziomie, niekoniecznie studiować). Bo w prawdziwym życiu i tak żadko robi się to czego się uczyłeś :smiley:
  • Płatne. Albo gotówka, albo odpracowywanie.
  • Platformy e-learningowe są spoko jako nisnik kursów, gdzie potrzebujesz odrobiny teorii a później uczysz się sam, ale nie mają szans zastąpić kontaktu uczeń<=>nauczyciel.

Huh, ciekawe czy będę w mniejszości z moimi odpowiedziami, ale szalejmy.

Studiowałem trzy razy. Przez rok filozofię. Przez miesiąc zarządzanie. Przez prawie 2 lata dziennikarstwo. To ostatnie całkiem niedawno i najbardziej mi się podobało.

Nie. Jeszcze kiedyś się bałem, że może bez studiów nie dostanę pracy, ale ja pracuję w zawodzie już prawie 10 lat. Szkoda, że nie skończyłem dziennikarstwa, ale plany życiowe się zmieniły i trochę zaszaleliśmy wtedy.

Jeśli jako zawód weźmiemy dziennikarstwo, które studiowałem najdłużej - można powiedzieć, że trochę. Podcast jest swego rodzaju dziennikarstwem, więc jak tak na to spojrzeć, to tak.

Nie wiem. To zależy, ale ja wszystkiego w życiu nauczyłem się zawsze the hard way. Na dziennikarstwie tematy były tak bardzo zbliżone do tego co robiliśmy w podcaście, że zaliczałem wszystko z palcem w nosie, bo po prostu to były rzeczy, które już znałem. Ale była też teoria, której wcześniej nie miałem okazji poznać. Akurat mnie nudziła, ale może komuś faktycznie się przyda.

No idea. Nie studiowałem poza PL.

Studiowałem filozofię i dziennikarstwo. Czysto humanistyczne kierunki. I to nie były złe studia. Uczyły mimo wszystko przydatnych umiejętności w życiu - chociaż pewno nikt tak na to nie patrzył. Ale filozofia uczyła myślenia, logiki, retoryki. Dziennikarstwo podobnie, ale jeszcze rozwijało umiejętności rozmowy, pisania. W ostatecznym rozrachunku nie żałuję żadnego roku na studiach. Szkoda tylko, że nie udało mi się żadnych zakończyć dyplomem.

Darmowe. Nie powinniśmy płacić (my = studenci) za naukę. A w interesie państwa powinno być edukowanie obywateli.

[quote=“Majcher, post:1, topic:1215”]* Platformy e-learningowe: wyprą system edukacji wyższej czy będą z nim koegzystować? Może nie potrafią zastąpić bezpośredniego kontaktu i przez to całkiem odejdą w niepamięć?[/quote] Mogą koegzystować, ale mam wrażenie, że nieprędko przejdziemy do pełnej digitalizacji studiów. Bezpośredni kontakt czasami jest przereklamowany, ale w większości wypadków jednak jest wartością dodaną dla studenta.

Ja już o swoim studiowaniu mówiłem wielokrotnie. Z biegiem lat trochę może żałuję, że nie zdobyłem dyplomu, ale nie żałuję decyzji, które podjąłem, bo ostatecznie wyszło mi wszystko całkiem nieźle. :slight_smile:

3lajki

Studiowałem 8 lat, jeszcze w systemie bolońskim więc bez licencjatów. Nie skończyłem bo bardziej mnie ciekawiła praca. Siedzę w bezpieczeństwie IT, zarządzam serwisami w ogromnej firmie farmaceutycznej. Czy wg mnie warto iść na studia - tak bo to magiczny czas. Ale warto studiować coś co się lubi a nie robić papier dla papieru. Da się zrobić karierę bez studiów choć ze studiami było by prościej
Ja to generalnie uważam że po liceum powinno się mieć 1 rok przerwy żeby się ogarnąć i dopiero wybrać studia. Teraz chętnie bym skończył jakieś co mnie interesują i mam w planach się zapisać od września. Bez presji, w weekendy i online.

Generalnie polecam studiowanie dla samego klimatu ale w moim przypadku więcej zyskałem na pracy podczas studiów niż na samych studiach

5lajków

Są takie uczelnie, gdzie jeśli są środki w rodzinie lub jest się wyjątkowo bystrym aby dostać grant, to grzech byłoby się nie zainteresować jak np Harvard czy MIT. Ja przez wiele lat chciałem iść na studia na Stanford i jak już było to w zasięgu ręki to zrozumiałem, że nie ma to dla mnie sensu, ale może gdybym mógł iść tam kilka lat wcześniej to bym się jarał jak dziecko.

Teraz co najwyżej to można na MBA jakiegoś się tam wybrać bo wszystko inne trwa za długo i za dużo czasu pochłania.

4lajki
  • Dalej studiuje, choć jest to już mój trzeci kierunek. Najpierw prawo przez 4 lata z przerwami, w międzyczasie za namową spróbowałem robotyki i bardzo szybko się od niej odbiłem. Obecnie studiuję psychologię.
  • Nie tyle żałuję, że poszedłem na studia co żałuję, że zbyt pochopnie wybrałem kierunek. Zamiast zastanowić się nad tym co mnie interesuje, w czym jestem dobry, jak widzę swoje dorosłe życie to dałem się namówić na kierunek “po którym jest praca”. Big load of bullshit. Łatwo jest mi teraz o tym pisać z perspektywy czasu, ale powinienem wtedy postawić na swoim i wziąć rok przerwy po burzliwym okresie szkoły średniej lub szybciej zdecydować się na zmianę kierunku.
  • Patrz wyżej.
  • To bardzo zależy od indywidualnego podejścia, niektórzy lepiej się czują ucząc się na własną rękę i sylabus ich uwiera. Dla innych rytm narzucany przez uczelnie będzie dobrym motywatorem do nauki. Osobiście uważam, że lepiej jest pobierać naukę pod okiem mentora na uczelni, który odpowiednio tobą pokieruje (o ile taki się trafi bo i z tym bywa różnie).
  • Nie studiowałem za granicą, jedynie słyszałem opinie znajomych, według których jest nieco lepsze podejście do studenta i oczywiście więcej nakładów finansowych, ale również tam trafia się akademicki beton i bezsens :upside_down_face:
  • Nie. Od tego czy studia ‘x’ są bardziej wartościowe niż studia ‘y’ zależy jedynie indywidualna ambicja i podejście studenta. Rozumiem, czemu wielu ludzi uważa studia ścisłe za bardziej wartościowe: co chwila słyszy się o miejscach pracy w IT, a ludzie nęceni wyższymi niż średnie zarobkami wyrabiają sobie podkoloryzowane opinie o lukratywności studiów. Tyle że jest to jedna strona medalu. Trzeba wziąć pod uwagę czy daną osobę kierunek w ogóle zainteresuje czy też będzie zmuszała się do uczęszczania na zajęcia, w najlepszym wypadku po odebraniu dyplomu znajdując dobrze płatną pracę, którą będzie nienawidzić. Jeszcze inną kwestią jest czy po danym kierunku, nawet bardzo prestiżowym, będzie miejsce pracy w danym regionie. Może się okazać, że stanowisko będzie dostępne i dobrze opłacane, ale na drugim końcu Polski lub świata, co niekoniecznie każdemu będzie pasować.
  • Studia powinny być całkowicie darmowe, dla rzeszy ludzi jest to jedyna możliwość uzyskania odpowiedniego wykształcenia i umiejętności, które później wykorzystają na rynku pracy. Nie jest to po prostu w interesie naszego państwa, żeby ludzie nie zwiększali kwalifikacji i swoją pracą na uczelni nie dokładali się do rozwoju polskiej nauki. Po ukończeniu studiów magisterskich pewnie jakaś forma odpłaty za dalsze nauczanie mogłaby mieć miejsce, ale nie mam co do tego wyrobionego zdania.
  • Różnica w poziomie dostępnych materiałów między platformami e-learningowymi jest na tyle spora, że ciężko jest myśleć o nich jako poważne zagrożenie dla tradycyjnych uczelni. Jeżeli za danym kursem tudzież platformą nie stoi konkretna uczelnia, to wartość uzyskanego w ten sposób dyplomu jest często żadna. W pewnych odizolowanych przypadkach mogą one mieć jednak sporo sensu: kiedyś dwójka studentów z USA, których spotkałem w czasie podróży wytłumaczyła mi, że dla nich e-learning jest jedyną sensowną alternatywą studiowania w celu uniknięcia wysokich kredytów studenckich.

Problem z studiowaniem leży w masach ludzi wyczerpanych po szaleństwie maturalnym, którzy nie wiedzą czym chcą się zająć w życiu, a przez mnogość opinii i wciąż obecną fetyszyzację studiów wybierają byle co, albo to co im wskażą rodzice czy koledzy z szkoły. W efekcie uniwersytety przepełnione są studentami traktującymi studia jak odrabianie pańszczyzny, letargiczni na wykładach i nie zainteresowani niczym wychodzącym poza sylabus. Tracą na tym wszyscy, od ludzi marnujących swój czas po uniwerki, których prestiż się obniża.

Mimo wszystko uważam, że każdy jeżeli może powinien spróbować studiów i zobaczyć, czy taka forma edukacji jest dla niego czy nie. Kiedy mam do czynienia z kimś stojącym przed wyborem studiów, zawsze polecam wybrać taki kierunek, który przede wszystkim jemu się podoba i uważa go za interesujący i najlepiej żeby to były studia licencjackie, gdyby chciał na drugi stopień zrobić studia pokrewne, albo nie studiować dalej wcale. I lepiej wybierać klasyczne kierunki humanistyczne lub ścisłe aniżeli jakieś wytwory mieszane, których poziom często jest wątpliwy w najgorszym wypadku :smile:

3lajki

I tu się nie zgodzę, bo mam przykłady z rodziny - gość jeszcze nie skończył studiów medycznych a już planuje wyjazd za granicę jak tylko je skończy - to do czyjego rozwoju dokłada się państwo? Bo na pewno nie polskiej nauki.

Studia w tym przypadku to tylko jedna część równania, zarobki klasy medycznej w Polsce to inny temat. W odwrotnym przypadku, gdyby studia te były w Polsce płatne nie jest pewne, że przywołany przez ciebie przypadek nie miałby miejsca. Podejrzewałbym, że byłoby jeszcze większe ciśnienie żeby wyjechać gdzieś, gdzie szybciej spłaciłbyś koszty inwestycji w studia. Tak więc placówka dostanie bezpośrednio kasę, z czym wiąże się mniejsze obciążenie fiskalne dla państwa, a potencjalnych pracowników i wkład naukowy byłby mniejszy :wink:

Bardzo mi się podobał Twój post. Dodał na pewno bardzo dużo do dyskusji. Co do darmowych studiów, to jest to zdecydowanie trudny temat. Z jednej strony faktycznie dostęp do wiedzy jest ważny, natomiast należy postawić chyba kilka pytań:

  • Czy cokolwiek zmieni się w szkolnictwie jak nie zacznie tam być pompowana duża kasa z sektora prywatnego? Kierunki zamawiane i studia (obstawiam, że mniejszość - wieczorowe+zaoczne) nie są w stanie pokryć potrzeb
  • Czy musimy produkować aż tylu studentów? Generalnie na świecie trend jest zupełnie inny. Nie szukając daleko - nikogo nie dziwi u naszych zachodnich sąsiadów z Germanii, że wielu kończy edukację na szkole średniej

Wiadomo, że w PL problemy są wielowarstwowe, ale jednym z nich jest niewątpliwie kasa, która wpływa na jakość nauki i sposób jej dostarczania. Nauczyciele łatwo nie mają, niezależnie od tego czy akademiccy czy pracujący w szkołach. Paradoksalnie to jaki wygląda szkolnictwo wyższe jest kształtowane w podstawówce a to dlatego, że opuszczając szkołę czyli liceum uczeń nie wie co chce dalej bo szkoła nie pozwoliła mu odkryć swoich umiejętności.

Mało tego, mówiąc o kierunkach ścisłych - nikt nie potrafi w szkole zaszczepić pasji. Nie tak dawno temu miałem okazję rozmawiać z nauczycielem matematyki, który nie umiał w dyskusji użyć żadnego fajnego przykładu przekazywanej przez siebie wiedzy. Pierdolił za przeproszeniem jak potłuczony. Dzieciaki już w podstawówce chcą wiedzieć, że funkcje trygonometryczne przydadzą im się do poruszania się w grach, a z kolei całki czy gradienty funkcji to dobrzy koledzy Siri i Google Assistant’a. Sprzedanie tego w innej formie niż na brzydkiej zielonej tablicy w strachu przed nauczycielem to klucz do sukcesu, a nie produkcja studentów byle czego, byle jak, byle wyprodukować. Bez hajsu niestety ciężko stworzyć matrycę tego klucza, a hajsu nie będzie bez płatnej edukacji. Niestety :frowning:

4lajki

Szczerze mówiąc, temat edukacji i podejścia do niej w szerszej perspektywie jest na tyle obszerny, że trudno jednoznacznie wskazać co jest dobre, a co lepsze. Nie jestem ekspertem, dzielę się tylko swoją opinią i obserwacją :stuck_out_tongue:

Problem z kasą w szkołach skupia się głównie na pensjach nauczycieli, co skutkuje tym, że osoby bardziej wykwalifikowane do pracy z młodzieżą omijają szkoły szerokim łukiem. Moim zdaniem większym problemem niż kasa jest sztywność programu nauczania, który też zmienia się co chwila i próbuje zaspokoić potrzeby zbyt wielu grup. Skutkuje to przeładowaniem dzieciaków ogromem materiału do wykucia, a na nauczycielach presję ciągłego gonienia narzuconego materiału. W efekcie wiedza szkolna składa się głównie z wiedzy podręcznikowej, zamiast sensu nauki i praktycznego wykorzystania tej wiedzy.

W prywatnych szkołach gdzie kasa jest dziecko może liczyć na lepsze warunki, mniejsze grupy, w niektórych szkołach tok nauki jest też bardziej demokratyczny i ma możliwość rozwoju swoich talentów. Ale także szkoły te mają swoje problemy: nauczyciele wcale lepiej nie zarabiają (albo nie aż tak jak niektórym się wydaje), pieniądze z czesnego mogą być źle lokowane (case study: interaktywne tablice nie poprawiające wyników w nauce), także tutaj co rodzic to inny koncept, a co szkoła to inne podejście. I koniec końców egzaminy masz państwowe, z których potem przyjmują ciebie na uczelnie.

Środki publiczne na edukację wbrew pozorom są, ale lokowane w innych sektorach. Polecam lekturę ustawy budżetowej, tylko zastrzegam że ciśnienie może niebezpiecznie wysoko skoczyć :smile:

Czy musimy produkować aż tylu studentów? Generalnie na świecie trend jest zupełnie inny. Nie szukając daleko - nikogo nie dziwi u naszych zachodnich sąsiadów z Germanii, że wielu kończy edukację na szkole średniej

Podoba mi się termin “produkowanie studentów” :smile: Tak jak uważam, że każdy powinien spróbować to oczywiście też nie jest to idealna opcja dla wszystkich. Szkoły branżowe mogłyby mieć dużo sensu dla osób, które chcą nauczyć się konkretnego skillsetu i mieć pewność zatrudnienia, zamiast studiować latami teorię. Nie potrzebują, nie mogą, chcą iść do regularnej pracy, ok. Może system (bodajże) japoński miałby sens: firma łoży na ciebie kredyt, a ty podpisujesz lojalkę i odrabiasz w firmie wartość kredytu? Jedynie miałbym zastrzeżenia czy wiedza pobrana w takich szkołach byłaby obiektywna, czy też nasiąknęłaby propagandą, a więc interesami firmy sponsorującej?

Na zakończenie wrzucę anegdotę, która utkwiła mi w pamięci: “Jeżeli zapytasz się przeciętnego polskiego licealistę kto jest przewodniczącym Rady Bezpieczeństwa ONZ to z dużym prawdopodobieństwem wyrecytuje odpowiedź. Amerykański licealista będzie natomiast wierzył, że w Jurze żyli homo sapiens. Ale gdy polski licealista musi załatwić jakąś sprawę w urzędzie, nie będzie w stanie nic zrobić, czując się kompletnie zagubiony. W Stanach wystarczy jedno tragiczne postrzelenie przez policjanta, a jeszcze tego samego dnia będziesz miał założone 3 szkolne fundacje, zgłoszone dwa marsze i jeden think tank.” :upside_down_face:

1lajk

Niestety jest jak mówisz. Szkoła głównie przygotowuje do egzaminu, który nawet nie wymaga za dużego myślenia. Jak to kiedyś śpiewał Phil Collins - “This is the world we live in”. Miejmy nadzieję, że kiedyś będzie lepiej.

Nie jest. Dlatego ja uważam, że kogo stać niech płaci za studia, a pozostali niech za tok studiów maja rok pracy w urzędzie/szpitalu/jednostce. Za normalna pensje, ale tutaj.

A co do ilości studentów to dawno temu mój wykładowca mówił że 50% powinno kończyć szkoły zawodowe, 30% szkoły średnie (technika, bo dają zawód), a 20% powinno iść na studia by zostać inżynierem, magistrem czy nawet kontynuować karierę już na uczelni. A u nas 99% chce studia skończyć, tylko większość nie wie co i po co.

1lajk

Licencjat z Grafiki Komputerowej.

Nie pracuję w zawodzie, studia mnie męczyły, choć nawet ich nie żałuję. Pierwszy wybór był dużo gorszy, bo prawo : P

A na początku mojej “kariery” fakt studiowania trochę mi pomógł :stuck_out_tongue:

Zajmuję się klepaniem kodu i kocham to, to moja pasja. Żyję tym całym duchem i ciałem. Kocham to.
Nie kończyłam w tym kierunku żadnych studiów, kursów itd. uczyłam się sama z książek i internetu, a zaczęłam od… helpdesku :stuck_out_tongue: Praca w HD też była ciekawa. Człowiek się dowiedział, ilu po świecie chodzi komputerowych analfabetów i… buraków : P

Myślę, że studia w każdym przypadku, zależnie od samego człowieka jak i kierunku w którym chce podążać - mogą być potrzebne lub nie.

Zastanawiam się (mam jeszcze czas do końca sierpnia) żeby zapisać się na jakieś informatyczne, internetowe, w celu uporządkowania wiedzy, może zdobycia jakiejś nowej. Tytuł aż tak mnie nie interesuje, bardziej wiedza na nich zdobyta.

Zgadzam się z faktem, że prawo, medycyna i podobne kierunki wymagają studiów. Ale już powiązane z IT ( i nie tylko) nie do końca.

Większość moich znajomych poszła na studia, bo nie wiedziała co ze sobą zrobić. Ja żałuję, że nie poszłam od razu na informatykę. Chyba w siebie dostatecznie nie wierzyłam.

Myślę, że platformy e-learningowe może nie wyprą do końca studiów, ale na pewno staną się jednym z głównych źródeł zdobywania wiedzy, co zresztą już teraz powoli staje się standardem, że ludzie się dokształcają z takich platform.

Powtórzę to znowu, wszystko zależy od dziedziny i od człowieka.

4lajki

Tak, poszedłem. Najpierw Elektronika i Telekomunikacja na Politechnice (zrezygnowałem po roku) a potem Informatyka i Ekonometria na Uniwersytecie (skończyłem).

Tak, bez tych studiów nie było by papierka, dzięki któremu dostawałem kolejne prace. Pracuję tylko w korporacjach a dla nich jest to ważne.

Tak. Do moich obowiązków z biegiem lat dochodzą dodatkowe elementy ale w dalszym ciągu bardzo głęboko siedzę w tym, do czego teoretycznie przygotowały mnie studia.

I tak i nie. Mało kto potrafi się tak zmobilizować do samodoskonalenia. A student, którego zaraz wyjebią z uczelni i jak starzy się dowiedzą to odetną od finansowania świetnie się mobilizuje. I choćby bardzo nie chciał to się jednak czegoś nauczy. Chociażby kombinowania, które też się przydaje w życiu zawodowym. Wszystko zależy też od wiedzy jaką chce się posiąść.

Nie wiem. Nigdy nie uczyłem się poza granicami Polski. Wszędzie dobrze, gdzie nas nie ma.

Tak, uważam, że są bardziej wartościowe. Wartościowe w ujęciu finansowym. Nie znam nikogo kto po studiach humanistycznych zarabia lepiej niż osoby, które kończyły kierunki ścisłe. Trochę tu być może generalizuję ale taka jest moja opinia.

Absolutnie bezpłatne tak jak to było kilkanaście lat temu kiedy to kończyłem studia. Uważam jednak, że płatne 3 i późniejsze podejście do poprawek egzaminów jest akceptowalne.

Oby e-learning nigdy nie wyparł tradycyjnych metod nauczania. Studia to nie tylko wiedza ale i socjalizacja. Głównie socjalizacja.

1lajk