Kącik finansowy

Money Pro pozwala na prowadzenie kont w różnych walutach jednocześnie :smiley:
Dodatkowo masz opcje typu kupno aktywów, gdzie definiujesz czy dodajesz do istniejącego (i ma zsumować kwoty) czy tworzysz nowy wpis.
A jeśli chodzi o zyski z istniejących, to po prostu co jakiś czas ręcznie sprawdzam ile wzrosło i wrzucam do aplikacji stan na dzień xx.xx i tyle - większość (praktycznie wszystkie) moje inwestycje to inwestycje długoterminowe, planowane na lata, więc nie zależy mi na stanie co do 1gr na dziś :smiley:

Za każdym razem jak rozmowa tutaj schodzi na temat budżetowania to mam taki zapał żeby to robić. OESU.

Zainstalowałem nawet Buckets, obejrzałem 100 filmików na YT, pobudżetowałem miesiąc i…

I wróciłem z powrotem do mojego ustawienia gdzie wpada pensja, od kopa są przelewane wszystkie koszty stałe (kredyty, płatności, subskrypcje, oszczędności, stała kwota na zakupy leci na Revoluta) a jak jest naddatek to idzie na osobne konto “ad hoc”.

W Revolucie odkłada mi się “spare change” na jakieś drobiazgi; jak potrzebuję kupić coś większego to leci z “ad hoc” + stałej kwoty na zakupy itd.

Poduszkę miałem na 16 m-cy ale po rozmaitych ruchach przy zakupie mieszkania i uderzeniu covidu w moją familię w PL, zostało na 6m-cy i od tego miesiąca zaczyna się odbudowywać. Docelowo chcę mieć tak jak @luke-g poduszkę na 24m-ce

Jakbym miał rozliczać paragon po paragonie to bym oszalał.

Pewnie dlatego nie potrafię utrzymać żadnego GTD w ryzach i zawsze failuję :smiley: (choć udało mi się trochę ZTD wprowadzić).

A do inwestowania to się zabieram też mniej więcej tak jak do GTD i budżetowania. Klękajcie narody.

1 polubienie

Ja mam na to łatwy sposób - wszystko płace Apple Pay i później po prostu spisuje kwoty z powiadomień na telefonie.

Można też mieć premium i mieć synchronizację z bankiem.

Ale jakbym miał jedno konto w PL to bym to olał, bo nasze usługi bankowe są na tyle nowoczesne że mają raporty w standardzie. Ale ja używam kilku kont w różnych walutach i Money pro pomaga mi to ogarnąć w jednym miejscu bez odpalania kilku aplikacji bankowych :joy:

No to niby mam to samo w Revolucie bo tam leci kasa na bieżące wydatki (żarcie, chemia, życie przed covidem) i w sumie mógłbym zaglądać na co wydałem tyle hajsu… Ale jakoś nigdy nie zaglądam. I tak wiem, że najwięcej wydaję na głupoty i buty :smiley:

ja przez pewien czas na windows mobile :wink: mialem apke i wpisywalem wszystkie wydatki. Pier…ca mozna bylo dostac i stwierdzilem ze to nie dla mnie. Ale jakbym byl singlem co ma czasu od metra to moze to i dobry pomysl

Ok, a nie rozbijacie tych paragonów na składowe?
Idziesz to takiej Biedronki czy innego Lidla, robisz zapasy jedzenia, chemii, alkoholu. Tu też można rozdzielić na rzeczy potrzebne i na zachcianki…

No bez jaj :slight_smile: mam kategorie „zakupy domowe” i wystarczy.

Alkohol to nie zachcianka

6 polubień

Ja mam tak, że mam do wydatków oddzielne konto. Na wydatki przelewam sobie określoną kwotę i skutecznie udaję, że to wszystkie pieniądze jakie mam :rofl: I to do tego stopnia, że staram się z tego nawet jeszcze coś odłożyć. Czasem zdarza się „ciężki miesiąc” i muszę sobie coś wyciągnąć z tych udawanych oszczędności. Niczego nie zapisuję ani nie śledzę. Taki matrix sobie zbudowałem - mając pieniądze, nie mogę się doczekać wypłaty :grin:

3 polubienia

Rekomenduję po prostu podchodzić do tematu budżetu racjonalnie. Nie ma co się zatracać w analizę PFMa i nie każdy musi być Szafrańskim, aby osiągnąć swój finansowy sukces. Gość 6 tygodni cmokał na biurko przy którym pracuje i w końcu kupił podnoszone ręcznie. Ja nie jestem onanistą finansowym. Pieniądze są też po to, aby je wydawać i jak np mam dostać garba to wolałem sobie kupić biurko elektryczne nie rozmyślając przy tym nie wiem ile…
Mimo to proponuję zdrowe podejście. Zarabiasz 3000 pln, a wydajesz 2500 na życie. Postaraj się może wydać 2200, odłóż 400 i resztę też staraj się oszczędniej wydać lub nawet zostawić.

Wiadomo, że czym większy budżet tym oszczędzanie nabiera tempa. Mimo to najważniejszy jest mindset. U mnie bywały miesiące, że nie starczało mi do ostatniego, a to z tego powodu, że źle wykalkulowałem koszty, kasa została odłożona i trzeba było budżet dowieźć więc oszczędziłem to na sobie (nie na rodzinie, a na sobie). Natomiast to jest już nieco wyższy level :smiley: dla początkujących polecam jednak small steps - najważniejsze to być regularnym i nie przesadzać z analityką.

Zamiast analizować nie wiadomo ile, to polecam kurs analizy technicznej. W dzisiejszych czasach przyda się każda dodatkowa wiedza, która może pomóc pomnożyć kapitał.

7 polubień

Sorry za offtop, ale muszę spytać. Ta analiza techniczna to jest real thing? Zawsze mi się wydawało, że to wróżbiarstwo a w porywach samospełniająca się przepowiednia, ale moja wiedza finansowo-inwestycyjna jest bliska zera.

1 polubienie

Jest real thing. Na poziomie entry wydaje się wróżbiarstwo, ale czym dalej z wiedza tym poznajesz wiele technik, które o czymś świadczą i mają swoje uzasadnieine

1 polubienie

U mnie wjeżdża budżet na każdy miesiąc a wiem jak go ułożyć bo spisuje wydatki. Kluczem są kategorie. Jeśli człowiek się za bardzo rozdrobni to jest dużo roboty. Np dla mnie nie jest istotne ile wydaje na chemię, jedzenie czy paliwo ale już to ile wydałem na elektronikę albo na jedzenie na mieście tak.

A robię to dlatego żeby mieć świadomość czy nie żyje ponad stan i stopniowo odkładam środki. Żeby wiedzieć na co mnie stać a na co nie. Albo znać minimalne koszty potrzebne do przeżycia. Albo obserwować osobistą inflacje.

Czasem tez robię sobie eksperymenty i np. sprawdzam czy w moim przypadku zakup auta używanego był sensowny z ekonomicznego punktu widzenia.

PS Tez kupiłem finansową fortecę i dla jednej myśli warto było ją kupić. „inwestowanie w instrumenty finansowe nie służy do zarabiania ani do szybkiego osiągnięcia bogactwa a do powolnego wzrostu wartości środków nieco tyko powyżej inflacji”. Znajomość tego wiele zmienia w inwestowaniu.

2 polubienia

Tego typu złote myśli to ja miałem na ekonomii w technikum. Teraz to nic nie uczą w szkołach?

1 polubienie

za moich szkolnych czasow taka ksiazka jak FF nie istniala. Ba, wtedy nie bylo gieldy :smiley: Dlatego na moje szczescie (albo nieszczescie) szybko porzucilem pomysl gry na gieldzie, widzac jak nieprzewidywalny jest to rynek. Przez przypadek ominalem tez kredyt we frankach. Z drugiej strony ta ostroznosc na lata zniechecila mnie do rynku akcji.

Byc moze “tego typu zlote mysli” wydaja sie frazesem - ale czesc z nich naprawde ma sens. Uswiadomienie sobie, ze gra na gieldzie to tak naprawde legalny hazard, to jednak wazny krok.

No owszem, ale ja jestem urodzony podczas stanu wojennego a jednak mnie uczyli takich rzeczy. I to nie na studiach a w technikum elektrycznym w ramach przedmiotu który miał być „odchamianiem” :joy:

No właśnie o finansach w szkołach nie uczą nic. Podstawy przedsiębiorczości z liceum to co najwyżej poznanie podaży i popytu i może rodzajów spółek, jakie mogą wystąpić w Polsce. Z drugiej strony, kiedy szukasz informacji w necie to znajdziesz, że fundusze inwestycyjne dają kilkadziesiąt % zwrotu, albo historie kilku ludzi którzy na giełdzie zainwestowali w jedną spółkę a dziś mają miliony.

4 polubienia

Dziwne. Albo ja miałem szczęście i sensowną nauczycielkę albo poziom nauczania poleciał w dół strasznie.

Miałeś szczęście. U mnie nic z nauki o budżecie domowym, czy szerzej - finansach - nie było…

3 polubienia

Hej co masz do ściany wschodniej :stuck_out_tongue:

A tak serio, trochę to już będzie jak zdarta płyta, ale ja od lat powtarzam, że praca zdalna to jest przyszłość, która już jest, bo dziś możesz znaleźć pracę we Wrocławiu (ba, nawet w UK) i pracować z miejsca, które Ci najlepiej pasuje, gdzie łatwiej wszystkiego nie przewalisz. Wiadomo, że nie każdy może wykonywać pracę zdalną ale mit, że zdalnie to tylko w IT corona-party już dawno obaliła. Ten przykład pokazuje jak dobrze się sprawdza powiedzenie klasyka, że “najlepszą metodą na oszczędzanie jest więcej zarabiać”.

Praca zdalna to takie dwa w jednym, gdzie zarabiasz dużo więcej niż normalnie byś zarobił w miejscu w którym jesteś i z drugiej strony wydajesz mniej. No chyba, że pracujesz zdalnie z jakieś Warszawy, ale wtedy to mi Ciebie nawet nie szkoda :stuck_out_tongue:

Tak bardzo to :wink:

Ja idę po najmniejszej linii oporu, wszystkie stałe opłaty ustawiłem na około 1-go każdego miesiąca, gdzie wypłata przychodzi ostatniego, z konta znika co ma znikać i część na bieżące wydatki przelewam na inne konto i udaje, że to co zostało to nie istnieje. :smiley:

W tym innym banku mam też tak, że po każdej transakcji bank automatycznie odcina końcówki, chyba jedna z lepszy opcji, chociaż w moim przypadku trochę się nie sprawdza bo ja wciąż widzę te pieniądze ale pod inną zakładką, a chyba wolałbym nie widzieć :smiley:

A co do edukacji to ja mając “ekonomię” na studiach informatycznych pamiętam analizę swot. :rofl:

2 polubienia