Ive odchodzi z Apple (i jakieś pięć innych tematów)

Kurcze, po ponad 30 latach Ive opuszcza Apple. Ciekawe jakie zmiany kadrowe na przestrzeni najbliższych lat jeszcze zobaczymy. Phil tez do odstrzału?

2 polubienia

Nie jestem wrogiem jego odejścia.
Ive jest geniuszem designu, ale przez ostatnie lata wielokrotnie udowodnił, że jest skłonny do poświęcania komfortu pracy, niezawodności i wydajności, byle tylko jego wizja sprzętu ujrzała światło dzienne.
Z jednej strony szkoda, bo Jony to jednak kawał historii Apple, ale myślę, że jego odejście może na dłuższą metę okazać się korzystne dla użytkowników. Zwłaszcza użytkowników Maków.

2 polubienia

Ja na razie jeszcze nie wiem co myśleć. Z jednej strony to jest gość, który tak jak piszesz narzucał formę kosztem np możliwości rozbudowy. Z drugiej strony… dzięki takim decyzjom od zawsze kochałem Apple. Mój problem polega na tym, że nie pamiętam czasów jako użytkownik sprzed Ive’a. Byłem za biedny i za młody, aby w latach 90 kupić nowego iMaca w kolorze Tangerine, potem była cudowna lampka. Jezu jak ja chorowałem na ten komputer :wink:

W świat Apple wkroczyłem w 2007, więc głęboko w epoce.

1 polubienie

Na temat lat 90-tych się nie wypowiadam, bo sam zacząłem przygodę z Apple jakoś w 2002-2003 roku.

Natomiast jest olbrzymia różnica miedzy obecna, a ubiegła dekadą.

W latach 2001-2010 miniaturyzacja sprzętu była szalenie ważna. Wtedy Jony błyszczał i zalety jego designu w ogromnym stopniu przewyższały wady. (Co nie znaczy, ze wad nie było: pękające TopCase’y, zawiasy, czy obudowy plastikowych iPhone’ów)
Ale w pewnym momencie doszliśmy do momentu, w którym stwierdziliśmy „ok, rozmiar już mi pasuje. Teraz chce jak najwiecej z tego, co się w tym pudełku mieści”. A Jony tego nigdy nie chciał zrozumieć. Dla niego zaoszczędzenie 2mm grubości było ważniejsze, niż porządne chłodzenie, porządna klwiatura, czy możliwość rozbudowy.

Jestem przekonany, że jego decyzje w dużym stopniu hamowały rozwój Apple. Jestem tez pewien, że decyzja o zaprojektowaniu nowego Maka Pro tak, a nie inaczej była niezgodna z wizja Jony’ego. I mam tez nadzieje, że MacBook Pro 16” również został zaprojektowany dla użytkownika, a nie dla projektanta.

Pożyjemy, zobaczymy. Może za Ivem zatęsknimy, chociaż bardzo w to wątpię. Ale powtarzałem to już od dawna: winą za olewanie przez Apple Maka w ostatnich latach i olewanie jego użytkowników obarczam Ive’a.

Fakt, dał nam w międzyczasie takie cuda, jak AirPods, ale jako całokształt uważam, że był dla Apple kotwicą z jobsowej ery.

Zobaczymy, jak to się wszystko potoczy. Ja, na dziś, jestem pełen optymizmu.

2 polubienia

Nie zrozum mnie źle. Ja nie jestem cranky. Również jestem pełen optymizmu. Żyjemy w innych czasach. Z powszechnym dostępem do informacji, co w połączeniu z wielkimi ambicjami tworzy niesamowite talenty. Mam wrażenie, że tempo na tym polu jest wręcz zaskakujące. Poza tym Apple w obecnej formie, jako design setter jest magnesem przyciągającym najlepszych, więc uważam, że na pewno spod pencili projektantów nowej ekipy zobaczymy całą masę wspaniałych produktów. Jak dla mnie Apple jest pewniakiem. To nie jest firma na skraju bankructwa, która nie może pozwolić na ściągnięcie najwybitniejszych. To firma, której kapitalizacja niedawno jeszcze przekraczała $ 1 biliona dolarów, także na pewno nie będzie źle.

Do niedawna natomiast Apple było w zasięgu finansowym normalnych ludzi. Powoli przestaje być. To mnie najbardziej martwi. Kurs jaki został obrany przez Tima jest jasny - finansowa dominacja oraz dążenie do bycia cały czas firmą #1 na świecie. Osobiśćie, uważam, że już teraz ta firma powoli staje dla mnie za droga. Mindset mi się nie przestawił i wydanie na komputer 15k PLN nie przychodzi łatwo. Do tego 6k telefon, inne pierdoły i robi się z tego roczny przychód minimalnej krajowej w PL. To jest chore.

Zobaczymy jak będzie to wyglądało dalej. Na pewno będzie to ciekawe widowisko :slight_smile:

1 polubienie

W sumie tak się teraz zastanawiam głośno, po tym co napisałem… jak to jest, że np taki Microsoft będący kolejną już bilionową firmą nie umie zrobić dobrze systemu operacyjnego, który byłby naprawdę mocno przebudowany, a który wreszcie pozwoliłbym ludziom zakochanym w produktach Apple na to, aby zainteresować się ich systemem ponownie.

W pracy mam Windowsa 10 i po prostu odrzuca mnie jak widzę te okna.

Z jednej strony szkoda, z drugiej:Obraz

7 polubień

Nigdy nie rozumiałem narzekania na żadne z tych trzech rozwiązań.
Myszka ładuje się szybko i starcza na miesiące używania. Jeśli ktoś ka problem z wtyczką pod spodem, to ma naprawdę smutne życie.
Pencil ładuje się dosłownie w kilka minut, a jeśli padnie w terenie, to nie trzeba się martwić o dodatkowy kabel.
A battery case? Działa wspaniale, ma genialne wsparcie iOS (poza wskaźnikiem naładowania telefon pozostaje w trybie plugged out, czyli nie robi backupów, nie synchronizuje tony stuffu itp), a do tego nie zamienia telefonu w wielką cegłę jak ma to miejsce np. z Mophie. Mam, zakładam w podróży, żebym nie musiał sie martwić, czy akurat przy moim siedzeniu w samolocie nie jest zepsute gniazdko albo żebym mógł jak człowiek usiąść w lounge przy barze, a nie się kisić pod ścianą, bo akurat tam jest gniazdko. Rewelacyjna sprawa. Mogę bez stresu używać telefon podczas kilkunastogodzinnego lotu, korzystając do woli z WiFi i wiedzieć, ze jeszcze spokojnie do końca dnia nie będę musiał się ładować. A to jest kluczowe - zwłaszcza, jak muszę zamówić ubera z lotniska albo od razu jechać na spotkanie.
Wygląda dziwnie - true. Ale dalej mieści się w kieszeni. Z Mophie już tak fajnie nie jest.

2 polubienia

  • Hej Johny, czy pracujesz dla Apple?
  • tenor
5 polubień

Szach-mat… serio

Przypominam, że firma nigdy nie była w zasięgu zwykłych ludzi a wręcz jeszcze bardziej odstawała. Przez fakt, że telefony się upowszechniły zaczęło nam się wydawać, że firma jest w naszym zasięgu bo nas stać na iphone. Tak nie było kiedyś i na pewno nie jest to celem firmy teraz. To była zawsze marka ekskluzywna.

1 polubienie

Obaj macie racje.

Sprzęt Apple podrożał na przestrzeni ostatnich kilkunastu lat o jakieś 50%.
Tyle tylko, że dla takiego Polaka podrożał o dużo więcej ze względu na zmiany kursu dolarka.
Pamietam, jak kupowałem w 2008 roku MacBooka Pro - ostatni model przed unibody CTO - wszystko na maksa i zapłaciłem z nowojorskim podatkiem znacząco mniej, niż 10.000 złotych. I o ile mnie pamięć nie myli, to naprawdę wszystko tam było wymaksowane.
Tylko, że wtedy dolar kosztował 2.20, a nie prawie 4.
Miesiąc temu zapłaciłem za wymaksowanego Pro (poza dyskiem - 2TB) ok $4700 dolarow.
11 lat temu za odpowiednik takiego komputera dałem ok. $3500 + tax.
Ale again - dolar był wtedy o prawie połowę tańszy.

Wiec tak, sprzęt jest droższy, niż był. Zwłaszcza low end poszedł do góry, ale nie aż tak bardzo, jak mogłoby się wydawać.

Problem jest na pewno bardziej widoczny w Polsce, niż w Stanach. Tam aż tyle biadolenia nie ma, bo ceny elektroniki ogólnie skoczyły, wiec ludzie się przyzwyczaili. Poza tym o ile próg wejścia do middle class podskoczył, o tyle zarobki w tej grupie do góry poszły znacząco.
Zreszta dajmy na to telewizory, czy samochody. Paręnaście lat temu, jak ktoś chciał top of the line LCD, to płacił koło 10.000 pln, o ile mu jakieś Loewe nie chodziło po głowie. Dziś płaci za oled ok. 20k pln.
Sensownym Golfem można było wyjechać z salonu przed 2010 za 60k, dziś niezabiedzona wersja z silnikiem nie od kosiarki kosztuje prawie stówę.

Średnia krajowa w Polsce wynosiła w 2008 roku 2900 z hakiem brutto, dziś wynosi ponad 5100. Wiec nasze zarobki poszły procentowo w górę mniej więcej o tyle, co ceny dóbr.
Jedyne co się tak naprawdę zmieniło, to kurs USD i EUR do PLN.

2 polubienia

I tak, wiem, ze dolar przed kryzysem był droższy, ale wtedy Apple było w Polsce szalenie mało popularne. Nie oszukujmy się - wszystko zmieniło się właśnie z wejściem iPhone’a 3G, a wtedy dolar był najtańszy.

Zatem trzeba się chyba po prostu pogodzić z wydatkami i kupować komputery w fajnych miejscach na świecie gdzie nie łupią na podatku - u mnie zaraz otwierają drugiego Apple Store’a w Jewel (pierwsze zdjęcie w dziale o ciekawych miejscach zrobione było właśnie tam https://forum.yeswas.pl/t/ciekawe-miejsca-ciekawe-zdjecia/145?u=luke-g

Ceny są dobre, ale… znowu koszt alternatywny. Ryż z kurczakiem na obiad $4-$5, a lapek prawie $6000 :smiley: Teraz podjechałem, co? :slight_smile:

Nie wiem, czy podjechałeś, czy nie, ale nie jestem wielkim fanem wykładania ku***a na stół z komentarzem „Patrzcie, k***a, tyle mi płacą!”.
Staram się o zarobkach nie dyskutować, zwłaszcza - jakby na to nie patrzeć - z obcymi.
Polecam :stuck_out_tongue:

2 polubienia

W sumie racja… nawet nie zauważyłem, że to tak wyszło. Chodziło mi o ten ryż :smiley: zrobię edita.

Edit 2. Patrzę teraz, że na PL stronie dodali Maca Pro. Ciekawe… przekroczy 300k PLN? Jakieś obstawianie? :slight_smile:

Nie no, ja się domyślam, że to nie było celowe.
Po prostu po co sobie robić wrogów? :slight_smile:

1 polubienie

LOL :smiley:

Wszystko zależy od cen GPU. Ceny CPU już są znane. RAM i SSD jako tako tez można oszacować. Ja obstawiam, że bez żadnych specjalistycznych kart powinno wyjść do $50k. Ale cholera wie ile za te podwójne vegi sobie policzą.

28-rdzeniowy procek to $7,500 netto pre Apple Tax.
Kość 128GB do Pro to ok $1,500.
Dwanaście sztuk daje $18,000
4TB SSD to koło $2,500

To Mac Pro + CPU + Ram + SSD wychodzi $34,000 - policzyłem ceny detaliczne, a nie upgrade’u, bo pewnie to wyjdzie na to samo z Apple Tax.
Do tego te dwa podwójne potwory i afterburner, który raczej tani nie będzie. IMO zamknie się w $45,000-50,000 netto. Kosmos, ale, że to nie komputer dla mnie, to mnie jego cena nie obchodzi wcale :wink:

1 polubienie