Auta elektryczne

i tu jest cały problem, to tylko prototyp
a elektryki działają i mają się całkiem nieźle
z tego co pamiętam, to ktoś wyliczał, że elektryk przez cały czas życia baterii jest trochę bardziej ekologiczny od czegokolwiek spalinowego

Nie widze problemu we wdrożeniu ekologicznej technologii jeśli jest tania i skuteczna.

Ja tam na chwilę obecną uważam że hybrydy mają większy sens. Ale nie takie jakie jeżdżą pi drodze tylko takie jakie jeżdżą o torach - silnik elektryczny o stałej sprawności bez niepotrzebnych dodatków typu skrzynia biegów a mały silnik spalinowy (najlepiej vankla) jako prądnica pracujący w idealnym zakresie obrotów.

2lajki

To ciekawe że wszystkie wasze komentarze są już ujęte w artykule :slight_smile:
To prawda że aktualnie świat skupia się na benzynie i elektryce, mimo iż mamy wodór, ogniwa paliwowe i pewnie wiele innych pomysłów. Ale z jakiegoś powodu wygrywa jednak prąd.
Moim zdaniem jednak benzyna zostanie z nami bardzo długo. Artykuł optymistycznie zakłada że rozwiążemy wszelkie problemy jak brakujące pierwiastki czy tańsze baterie, i auta elektryczne finalnie będą tańsze niż spalinowe.
Ja uważam że będzie mix. Tak jak nie wygrała ropa ani benzyna, tak nie wygra elektryka. Nawet w PKP mamy wciąż lokomotywy spalinowe. Po prostu ludzie będą używali tego co im bardziej pasuje.

I większość z nich jest hybrydą :wink:

1lajk

Wiele będzie też zależało od miejsca zastosowania maszyny, przeznaczenia itd. Nie ma co się spodziewać, że nagle na Kamczatce będą używać czegoś innego niż diesel pracujący 24h zeby nie zamarzł :slight_smile:

Z drugiej strony będą regiony na świecie, gdzie najzwyczajniej używanie samochodów elektrycznych będzie po prostu praktyczne. Cali już teraz jest na to w pełni przygotowane ze względu na infrastrukturę. W Singapurze wszędzie się idzie s kierunku prądu i efekt tego jest raczej pozytywny dla zarówno środowiska jak i transportu spoleczno-publicznego tak to nazwijmy.

Co do footprintu węglowego to nawet Zachar z rok temu zrobił film o tym i przedłożył sensowne wyliczenia wskazujące, że jednak elektryk będzie miał zdecydowanie mniejsza produkcje CO i CO2 (sprowadzając cały impakt do wspólnego mianownika wyrażonego w tymże).

Z drugiej strony jak popatrzeć na rozwój technologii, gdzie jeszcze lideruje Tesla to robi się ciekawie. Model Y będzie miał zasięg >600 co w praktyce będzie oznaczało dla wielu ludzi auto podstawowe. Ja wiem, ze ktoś wyciągnie argument, ale jak będziesz robił trasę Zakopane -Gdańsk to nie dojedziesz. Jasne nie dojadę, ale w 3/4 trasy na pewno już będę chciał się zatrzymać na odpoczynek półgodzinny lekko. Inna sprawa, że takich tras nie robię. Kupowanie zatem auta na scenariusz nierealny jest głupie. Jak ktoś tak jeździ to wybierze może holenderski gaz. Także przy takim zasięgu to już auto bezkompromisowe. Ciekawe tylko jak będzie z ceną. Obecnie Tesla Model 3 jest ciut za droga nadal w solidnej wersji. Zatem Long Range lub Performance.

Po drugiej stornie mamy motoryzacyjnych hegemonów, którzy mają czelność wypuścić np Golfa z zasięgiem 200km.

Ostatnio KIA wypuściła fajnego elektrycznego cross overa z przyzwoitym zasięgiem w cenie <200, a zatem powoli zmierzamy tez do rozsądniejszych cen.

To wszystko razem wzięte będzie powodowało dalszy rozwój i wzrost zainteresowań. Ja sam za rok zakładam panele na dach, a w garażu instaluję furę elektryczną.

2lajki

True, jest to zasięg wystarczający dla każdego poza przedstawicielem handlowym. Raczej powyżej 600km robisz sobie przerwę na obiad, papieroska czy co tam lubisz, więc jest czas naładować auto.

poza wakacjami w Chorwacji :wink:

Zgadzam się, jak dla mnie samochód z zasięgiem 500 km by wystarczył. Dlatego zakładam, że w przeciągu kilka lat elektryk mógłby być (i pewnie będzie) moim głównym autem (ewentualnie można mieć jakiegoś taniego diesla jako backup).

Inna sprawa odnośnie elektryków to to, że jak rozumiem zanieczyszczenia nie są emitowane w mieście czyli zmniejszamy zagęszczenie ich w jednym miejscu.

Nie wiem jak ty się ją średnio co 500km Autostrada muszę zrobić przerwę na siku i rozprostowanie nóg.

Ale nie 2h… Max 15 minut jak coś jem i jazda. A zwróć uwagę że nawet do zwykłej benzyny, którą tankujesz kilka minut, są kolejki w szczycie. Ile by musiało powstać tych ładowarek? Taka stacja benzynowa musiałaby mieć wielkość centrum handlowego, aby wszystkich pomieścić.

Tu chyba zgadzam się z kolegami ze hybryda ma szansę. Prawda taka że ja codziennie jeżdżę “hybrydą” :wink: (mam LPG) i to działa.

Nie patrze na to ile trwa tankowanie - i tak muszę wziąć dzieci na przewijak, samemu skorzystać, napić się kawy albo zjeść obiad w zależności od godziny - i tak taki postój żadko trwa krócej niż 45 minut.

Ale wiesz że dzieci rosną i nie trzeba ich potem przewijac…

1lajk

jasne, ale nadal mówimy o ładowaniu 25-30 minut. Potem nie jest to efektywne. W praktyce masz postój co 300 km na 15 minut właśnie bo tak np algorytmy w tesli wyliczają Ci ładowania. Obłożenie z kolei jest monitorowane na bieżąco, więc de facto samochód może przeliczyć gdzie masz się zatrzymać, aby uniknąć takiej sytuacji o której piszesz. To jest kolejna domena samochodów elektrycznych - mogą się komunikować z ładowarkami. Stacje benzynowe raczej nigdy nie będą miały takiego systemu.

byc moze kiedys do tego dojdziemy, ale i tak 30 minut to 10x dluzej niz normalne tankowanie. Co oznacza ze musi byc 10x wiecej stanowisk. Czyli zamiast np 4-5 dystrybytorow musialoby ich byc 40-50. Jakos trudno mi to sobie wyobrazic, bo stacja zajmowalaby 10x wiekszxa powierzchnie. Pewnie znajdziemy inne rozwiazania, bo poki co przypomina mi to estymacje wywożenia nawozu :wink:

Ja liczę na to, że zamiast dystrybutorów to będziesz miał parking dla aut, a w każdym miejscu parkingowym będzie po prostu wbudowane ładowanie indukcyjne - i podczas parkowania pod knajpą będziesz ładował auto :smiley:
Ale to moja prywatna wizja przyszłości, zobaczymy co producenci samochodów i ładowarek powiedzą :smiley:

3lajki

Ładowanie indukcyjne takiej mocy? Gdybyś został w aucie to po naładowaniu będziesz świecił :smiley:

Raczej ładowanie indukcyjne nie będzie zbyt szybko rozwiązane sensownie, bo jest wiele przeciwności fizycznych, łącznie ze stratą. Zobacz jakie wentylatory chodzą przy superchargerach zarówno po stronie chargera jak i samochodu, a to przy minimalnej stracie na kablu. Tu raczej trzeba by stawiać na to, że prąd ładowania to będzie jakieś 300-500 kWh w ciągu najbliższej dekady. I to rozwiąże problem. Wraz ze wzrostem wytrzymałości ogniw proces ładowania będzie zajmował 5 minut.

Gdyby miała być indukcja to tylko zorganizowana w taki sposób, że z auta się coś wysuwa do kontaktu ziemnego albo nie wiem w sumie jeszcze jak. Na pewno taki prąd nie mógłby sobie ot tak ‚buszować’ na powietrzu :smiley: bo by temperatura sięgała kilkuset stopniom C

Dodajmy do tego jeszcze możliwość ładowania samochodu pod domem. Aktualnie większość ludzi posiadających elektryka, ładuje go pod domem. Ale co z ludźmi mieszkającymi na osiedlach z wielkiej płyt. Tam czasem ciężko znaleźć miejsce do zaparkowania.
Sam myślałem o zakupie dla żony o jakimś leafie czy czymś podobnym. Ale w garażu brak instalacji a kabla przez okno przed dom wystawiać nie będe.
Wiec kupiliśmy małą benzynę.
Dodajmy do tego ceny prądu na tych wszystkich szybkich ładowarkaCh np pod centrum Handlowym. Cena za prąd jest dość wysoka i wychodzi może minimalnie taniej niż dobra mała benzyna.

tak… zdecydowanie. Dlatego na razie najbardziej opłacalna opcja to fotowoltaika i ładowarka we własnym garażu, alternatywnie taryfa nocna.