A może by tak "back to school"? ;-)

Może w UK ktoś to honoruje. W US nie spotkałem się. W PL tez nie bardzo

2lajki

Jak ktoś nie widzi sensu/wartości dodanej to mu nawet studia MBA nie pomogą w znalezieniu pracy.

Ja bym ciągnął dalej, Linux+ i przynajmniej Sec+, bo to taka podstawa. Ale to w sumie zależy gdzie teraz jesteś i gdzie chcesz być.

W PL to nie wiem, znam tylko z relacji znajomych którzy sobie chwalą. Ja pracuję tylko dla Amerykańskich firm, gdzie dobry papier jest zawsze w cenie. Jak by u mnie nie widzieli sensu to by nie płacili za szklenia i egzaminy.

Po za tym w dzisiejszych czasach ja wychodzę z założenia, ze lepiej mieć “coś” niż nie mieć nic, zwłaszcza jak nie ma się za dużo doświadczenia.

3lajki

Ja wychodzę z założenia, ze nie mam czasu na gowno :slight_smile: jest za dużo shitu i bełkotu zeby tracić na to czas

1lajk

CompTIA to bełkot? Dyskusje można by tutaj zakończyć :wink:

Czasami wystarczy w sumie przerobić (nie zakuć i zapomnieć) materiał i nie trzeba zdawać egzaminu.

Nie pisze, źe certyfikat to magiczny papier, który znajdzie za Ciebie pracę, jednak pomaga się przebić, wyróżnić, sprawić, że HR-owiec zawiesi oko sekundę dłużej, a ta sekunda to czasem interview lub nie.

Zazwyczaj spotykam dwie grupy osób negujących certyfikaty, jedni żadnego nigdy nie zdobyli, drudzy, “weterani”, którym się wydaje, że wszystko już wiedzą. Z jednymi i z drugimi ciężko się pracuje.

Tu nigdy o papiery nie chodzi tylko o wiedzę, którą one zaświadczają. Oczywiście, że są elementy, które kolekcjonują certyfikaty na zasadzie ZZZ ale takich na szczęście łatwo przesiać.

Jeśli ktoś zaczyna przygodę z certyfikatami i tym bardziej jeśli nie ma doświadczenia to nie powinien skupiać się na samym papierze, ale myślałem, że to oczywista oczywistość. :wink:

Swego czasu zdobyłem sporo certyfikatów. Nie wydaje mi się aby w jakikolwiek sposób przyczyniły się do znalezienia pracy. Na dodatek one dosyć szybko tracą ważność. Mam np certyfikat administratora Novell NetWare I Sun OS. Ciekawe ile osób pamięta co to za systemy ;D
Teraz skupiam się na szkoleniach, a certyfikaty to jak jest to ok, jak nie, to też ok

No o to w tej grze chodzi aby mieć najbardziej aktualne papiery. :wink:

Najlepsze szkolenia to takie które kończą się jednak egzaminem. :smirk:

Podsumowując certyfikaty nie są dla wszystkich, bo jeśli robić dla samego robienia to lepiej nie robić.

Ja preferuję jeśli ktoś ma 5 lat doświadczenia i papiery niż 10 lat bez papierów ale każdemu jego porno.

Zresztą to wygląda podejrzanie jeśli przychodzi do mnie sieciowiec co niby ma +5 lat doświadczenia a nie ma byle CCNA.

Tak samo jak szukam kogoś kto ogarnia produkt który jest nowy i nie możesz mieć X lat doświadczenia z jego znajomości. Papier pozwala przefiltrować tych co nawet się nie pofatygowali aby zdać jakiś associate level.

O! To o mnie :blush::blush:

3lajki

Solarisy sa nadal używane dosyć szeroko w celach produkcyjnych.

podobnie jak systemy napisane w Cobolu :wink:
Choc teraz widze ze niby cos tam sie wciaz kula. Jak to zwykle Oracle, kupil system i go zamknal, ale jakis fork opensource istnieje. Nie sadze jednak aby moj certyfikat byl cokolwiek warty na rynku, chyba ze dla kolekcjonerow.

Zdecydowanie częściej niz Cobol.

To ja mam prawie dwa razy tyle lat doświadczenia i jedyny certyfikat to ITIL V3 foundation :joy:

Niektóre egzaminy są tak pisane, że aby je zdać trzeba zapomnieć wszystko co umiesz i nauczyć się pod e egzamin a potem trzeba to zapomnieć bo jest nieżyciowe i wrócić do swojej normalnej wiedzy :wink:

1lajk

Warto się uczyć, a certyfikaty w IT to naprawdę można sobie wsadzić. Chyba, ze się chce iść do firmy, gdzie nikt nie kuma o co chodzi w danym temacie. Nie słyszałem zeby w Google ktoś patrzył na certyfikaty i edukacje, chyba ze chodzi o projekty które są dofinansowywane. Często trzeba robić to pod okiem PhDsow.

Warto PhD zrobić, a nie jakieś kolejne dwa certyfikaty.

1lajk

Ja mam za sobą v4, firma płaciła więc zrobiłem, ale fakt, to nie moja bajka.

Nie bardzo wiem o których certyfikatach piszesz, że są nie życiowe? Ty za pomocą zdanego certyfikatu masz potwierdzić, że umiesz klikać w guziki, przynajmniej jeśli chodzi o te podstawowe papiery nic więcej. :wink:

Mam wrażenie, że w Polsce pewnie przez to, że jeszcze mamy dużo do nadrobienia jest jakieś dziwne podejście do tych spraw. Przecież takie rzeczy są nie obowiązkowe, a pisanie, że ktoś ma 50 lat doświadczenia i jemu certyfikaty nie są potrzebne nikomu nie pomoże.

Tak samo można sobie wsadzić komentarze, że certyfikat, można sobie wsadzić…

Czym jest certyfikat jeśli nie formom nauki właśnie? Jeśli ktoś dopiero zaczyna lub chce zmienić zawód to dobry zestaw papierów pozwoli mu wsadzić nogę w przysłowiowe drzwi. Tak samo jeśli chodzi o “weteranów”, ja na szczęście mam okazję pracować z ludźmi, którzy to rozumieją i nie mają z tym problemu. Człowiek z doświadczeniem nie potrzebuje certyfikatu aby coś udowodnić on potrzebuje go aby nauczyć się danej technologii, a papier jest przy okazji. No chyba, że mówimy o naprawdę ciężkich papierach, który zwykły zjadacz chleba i tak nigdy by nie zdobył.

No właśnie nie zawsze - niektóre certyfikaty tylko mówią że dałeś radę nauczyć się je zdać.

Inna sprawa jest z certyfikatami takimi jak sep. Gdy pracowałem przy sieciach i budowie serwerowni to miałem go zrobionego bo był potrzebny a później nie przedłużałem bo zmieniłem pracę.

Dlatego takie podejście nigdy przy certyfikatach się nie sprawdza. Bo nie o sam papier chodzi tylko o fakt, że byłeś wstanie opanować jakiś zakres wiedzy, który przyda Ci się w pracy. Jeśli zmieniasz pracę i zdobyta wiedza się więcej nie przyda to uczysz się dalej.:wink:

Dla mnie certyfikaty to jak prawo jazdy - jak jest wymagany to się robi.
Co innego wiedza na poziomie certyfikatu - szkolenie prince robiłem z przyjemnością bo mnie ciekawiło po prostu a na certyfikat szkoda było mi kasy.

Ty tak serio do tego podchodzisz, że aż podszedłem do klawiatury :smiley:
Widzisz cała dyskusja wzięła się stąd, że zamiast zachęcać do nauki po prostu podsyłasz linka z rekomendacją o zrobieniu certyfikatów. Ja sam mam kilkanaście certyfikatów, niektóre lepsze. niektóre gorsze. Uważam, że jest tylko garstka certyfikatów na świecie, które naprawdę coś znaczą. Można jeszcze to samo odnieść do rynku lokalnego - jest kilka certyfikatów np państwowych, które są potrzebne do A, B, C…

Natomiast problemem wielu branż, w tym IT jest powszechna fryzjeryzacja - przepraszam fryzjerów i purystów językowych za ten neologizm. Certyfikat za udział w płatnym lub sponsorowanym szkoleniu. Potem wisi taka ściana u fryzjera nic nieznaczących certyfikatów.

Podnosić kwalifikacje trzeba, ale Ty w swoich wypowiedziach kategoryzujesz ludzi między takimi co siedzą z brzuchem na sofie, a takimi co się uczą. Ja widzę świat w wielu barwach. Jak mam kandydata, który robi kurs i certyfikat z instalacji systemu operacyjnego to mam wrażenie, że stracił czas i nie umie odnaleźć się w świecie natłoku bełkotu i ilości danych. Dzisiaj inteligentni ludzie mają problem z selekcją danych i skupieniu się tylko na tym co ma sens. To jest dużo klikania, a pomimo tego, że wstałem do klawiatury nie chce mi się aż takiego długiego posta pisać, natomiast fajnie, że coś rekomendujesz. Ja też rekomenduję naukę. Wiele fajnych kursów robi Stanford i to za free, co prawda bez certyfikatu, ale warto przejść.

Pisanie natomiast, że CompTIA to jest organizacja, która Nie No Sami Wiecie Jaki To Prestiż to akurat polemizowałbym. W branży IT jestem trochę i jeszcze nie poznałem człowieka - no teraz Ty jesteś pierwszy - który by cmoknął na myśl CompTIA przytakując, że “no no no” :smiley:

P.S.
Nic nie paliłem.

4lajki

Wydaje mi się że macie takie samo zdanie, zresztą ja mam podobne. Tzn wiedza najważniejsza, a certyfikat może się przydać.

Jak ktoś ma 30 lat doświadczenia i w CV zero szkoleń i certyfikatów, a z drugiej strony ktoś pracuje od dwóch lat i ma skończone 30 pierwszych lepszych kursów i tyleż nic nie wartych certyfikatów, to obaj wyglądają równie słabo.
Jak wszędzie trzeba znaleźć złoty środek. Szkolić się samemu i czasem na kursach. Czasem zrobić jakiś certyfikat, szczególnie gdy z góry wiadomo że do czegoś się przyda.

Nie jestem zawodowo związany z IT, zawsze postrzegałem CompTIA jako entry-level, dla ludzi którzy nie mają wykształcenia “informatycznego” ale chcą potwierdzić swoje kompetencje bo poruszają się na granicy IT czyli np. ludzie zajmujący się zawodowo różnymi systemami IP-based (np. duże monitoringi CCTV, systemy BMS, automatyka) ale nie stricte administracją sieci.

Bardzo się myliłem?

Bo CompTIA to właśnie entry-level, ja nigdzie nie pisałem, że ktoś z 20 letnim stażem ma robić coś od nich. Z drugiej strony można by po cmokać nad kimś kto ma 10 lat doświadczenia w sieciach i nie ma CCIE lub nawet CCNP. Oczywiście taka osoba zaraz może napisać, że mu to niepotrzebne ale jak już pisałem każdemu jego porno.

Bo spotykam takich i takich, tych którzy grzeją sofę i oczekują na cud staram się unikać. Natomiast jeśli ktoś wykazuje minimum zainteresowania to staram się zawsze jakoś pomóc. Dlatego ten temat bo jeśli ta przysłowiowa jedna osoba skorzysta to było warto.

Za dużo razy widziałem jak te “beznadziejne” certyfikaty pomagały komuś zmienić karierę z zero IT na pracę marzeń. Dlatego wiem, że warto.

Ale jak już pisałem, że jak ktoś nie czuje wartości dodanej to mu i studia MBA nie pomogą w znalezieniu pracy.